Próbował się dobić do mojego mieszkania. Nagle odwrócił się i mnie zobaczył. Momentalnie się ucieszył i zaczął iść w moim kierunku.
- Hej – powiedział.
- Cześć. Po co przyszedłeś.?
- A co.? Przeszkadzam.?
- Nie. – powiedziałam, otwierając drzwi od mieszkania. - Wchodź.
Weszliśmy. Bartek usiadł na kanapie, a ja poszłam do sypialni otworzyć okno, bo był straszny upał.
- Pójdziesz ze mną na imprezę.? – krzyczał Bartek z salonu.
- Na jaką imprezę.? Gdzie.? Kiedy.?
- Do clubu bełchatowskiego, dziś wieczorem.
- Nie obraź się, ale nie mam ochoty na imprezy.
- Spoko. – uśmiechnął się. – A mogę spędzić ten wieczór z Tobą.?
Zamurowało mnie.
- Aż tak bardzo Ci zależy.? – zapytałam podchwytliwie.
- Bardzo. – Bartek zerwał się z sofy. – Bardzo, bardzo.
Uśmiechnęłam się.
- No to chyba mogę się zgodzić. – powiedziałam.
Bartek podszedł do mnie schylił się i dał mi całusa w policzek.
- Będę o 19. Pa. – powiedział, mrugnął i wyszedł.
Delikatnie dotknęłam policzek, nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Zerknęłam na zegarek. Była 12.50. Postanowiłam zrobić spaghetti na obiad. Po przygotowaniu i zjedzeniu pysznego posiłku, najedzona rzuciłam się na kanapę. Włączyłam telewizor i skacząc po kanałach, szukałam jakiegoś sensownego filmu. Po oglądnięciu nudnej komedii i powtórki meczu, było już po 17. Zczołgałam się z sofy i skierowałam do łazienki. Szybki prysznic i stoję przed szafą. Nie wiedząc, gdzie idziemy, napisałam do Bartka sms-a:
"A gdzie tak mogole zamierzasz mnie zabrać.?"
Zaraz po tym dostałam zwrot:
"Nie wiem. Może do kina, może na spacer, a może zostaniemy w domu, a co.?"
"A nic. Tylko nie wiem co założyć."
"Czego byś nie założyła i tak ślicznie wyglądasz." – zarumieniłam się.
Po zakończeniu sms-owania z Bartkiem, postawiłam na klasyczne jeansy, t-shirta i dres. Do tego oczywiście Nike, włosy związałam i byłam gotowa. Poszłam do kuchni napić się wody, gdy nagle usłyszałam dzwonek. Po otworzeniu, Bartek witając się, wparował do mieszkania.
- Hej. - popatrzył na mnie. - Mówiłem, że będziesz ślicznie wyglądać.
- Taa jasne - zaśmiałam się.
- No to jak.? Co robimy. ? – pytał.
- Nie wiem. To Ty chciałeś spędzić ze mną ten wieczór, więc Ty myślisz. – wystawiłam mu język.
- Tak więc… - pociągnął mnie za rękę i wyciągnął za drzwi. – to będzie niespodzianka.
Ledwo zdążyłam zamknąć drzwi, a już zostałam podniesiona. Bartek niósł mnie po schodach jak pannę młodą.
- Postaw mnie . – krzyczałam . – Puszczaj.
Bartek nie reagował. Zniósł mnie na sam dół i wpakował na samochodu.
- Dziękuję. – powiedziałam z ironią, za to że mnie puścił.
Zapięłam pasy, a on wsiadł za kierownicę i ruszył z parkingu. Po 10 minutach jechania zobaczyłam, że wjeżdżamy na drogę wokół której rozciągał się las.
- Ale Ty mnie chyba nie chcesz tu zabić.? – zapytałam przerażona.
- Jak to nie.? I jeszcze poćwiartować. – zaczął się śmiać.
Gdy wyjechaliśmy z Bełchatowa, przestraszyłam się. Ja go w ogóle nie znam. W brzuchu mnie skręcało, ale udawałam, że nic się nie dzieje. W pewnym momencie nie wytrzymałam.
- Zawracaj – krzyknęłam – Ja chcę z powrotem do Bełchatowa.
Poczułam jak łza spływa mi po policzku. Bartek zatrzymał się, wysiadł i przyszedł do drzwi od mojej strony. Otworzył je i kucnął. Patrzyłam w drugą stronę. Czułam jak moje oczy robią się wilgotne, a łzy po kolei wypływają z źródła. Bartek złapał mnie za brodę i odwrócił w moją stronę. Delikatnie dotknął moje usta swoimi, po czym mocno przytulił. Wsiadł na miejsce kierowcy i zawrócił. Jechaliśmy w ciszy.
- Bartek... - zaczęłam cicho.
- Tak.? - odpowiedział patrząc cały czas na jezdnie.
- Przepraszam.
- Ale za co.?
- Za to, że zepsułam nam wieczór.
- Wcale nie zepsułaś. Był to jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu. - uśmiechnął się.
Gdy podjechaliśmy pod mój blok, za moją namową Bartek wszedł do mojego mieszkania. Oglądnęliśmy jakiś film, siedząc wtuleni w siebie. Leżąc na torsie Bartka, czułam się bezpiecznie i chciałam, aby ten moment trwał jak najdłużej. Po chwili rozmyślań usnęłam wtulona w Bartka.
---------------------------------------------------------------------------------
. Jest czwórkaa . ; ))
. Polska wygrała Ligę Światową . ! Jeeeeestt . < 3 Tak trzymać . ; *
. Zapasy się skończyły, więc trzeba pisać . Mimo braku weny coś tam napiszee. ; )) Moze byc troche pozniej . ; *
. Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie numery gg w komentarzach .
. Mile widziane komentarzyki . ; )
. See you later . ; *
poniedziałek, 9 lipca 2012
poniedziałek, 2 lipca 2012
Rozdział III.
- Długo tu już mieszkasz.? – spytał.
- Tak naprawdę to od wczoraj. – zaśmiałam się. – Napijesz się soku.?
- Chętnie.
Wzięłam dwie szklanki i nalałam napój, po czym schowałam go do lodówki. Wzięłam kubki i skierowałam się w stronę salonu. Dałam Bartkowi jeden napój, po czym usiadłam na końcu sofy.
- Bardzo boli Cię jeszcze głowa.? – zapytał po chwili ciszy.
- Nie tak bardzo, ale siły to Ty masz. – zaśmiałam się dotykając głowy.
- No przepraszam. – tłumaczył się. – Nie chciałem. A jeśli zaproszę Cię do kina to mi wybaczysz.?
- Nie ma mowy. – uśmiechnęłam się. – Nie wychodzę z nieznajomymi.
- Możemy się poznać. – zaśmiał się. Po czym wyciągnął długopis i kawałek kartki z kieszeni, po czym napisał tam swój nr. Wręczył mi kawałek kartki i powiedział.:
- Ja już się zbieram, bo mam za chwilę trening. Będę dzisiaj o 19.30 i nie ma wymówek. Jakbyś naprawdę nie mogła to zadzwoń. – Puścił mi oczko i wyszedł.
Zamurowało mnie. Dopiero po chwili ruszyłam, żeby zajrzeć przez okno. Widziałam Bartka, wychodzącego z klatki, który uśmiechał się sam do siebie, patrząc w kierunku mojego okna.
- Nie wierzę. – powiedziałam sama do siebie. – Mam randkę z Bartkiem Kurkiem.
Po czym rzuciłam się na łóżko. Chyba trochę mi się zdrzemnęło, bo gdy się obudziłam była już 18.20.
- Czas się szykować. - powiedziałam sama do siebie.
Wzięłam szybki prysznic, po czym w szlafroku poszłam do garderoby.
- I co ja mam założyć.? – myślałam.
Nie wiedziałam czy ubrać Się w obcisłą czerwoną sukienkę, czy raczej postawić na naturalność. Stwierdziłam, że jeżeli ma się zakochać to tylko w prawdziwej mnie. Tak więc, wiedziałam jaki styl, ale jaką bluzkę, jakie spodnie.?
Padło na żółte rurki, czarną luźną bluzkę z rękawami podwiniętymi do 3/4 oraz ciemne Nike. Włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Nałożyłam jeszcze żółto czarną bandanę. Rzęsy pomalowałam delikatnie tuszem, a usta pociągnęłam olejkiem. Torba na ramię i jestem gotowa. Przeglądnęłam się w lusterku i wtedy zadzwonił dzwonek.
- O nie.! – krzyknęłam w duszy.
Gdy dzwonek rozległ się po raz drugi, musiałam otworzyć. Niepewnie podeszłam do drzwi i pociągnęłam za klamkę. Zobaczyłam dwumetrowca w jeansach i t-shircie.
- Hej. Ślicznie wyglądasz. – powiedział, po czym się uśmiechnął.
- Dzięki. Możemy już iść.
Zamknęłam drzwi i zeszliśmy na dół. W drodze do kina cały czas rozmawialiśmy. Było cudownie. Śmialiśmy i wygłupialiśmy się. Nie wiem dlaczego tak obawiałam się tej randki. Gdy doszliśmy, wybrałam jakąś komedię romantyczną, a Bartek kupił bilety. Po zakończeniu seansu wyszliśmy z Sali i skierowaliśmy się do wyjścia.
- Świetnie się bawiłam. – powiedziałam. – Ale już muszę iść.
- Odprowadzę Cię. – uśmiechnął się podstępnie.
- Okey.
Po drodze, nie wiem dlaczego, ale dałam mu swój numer telefonu. Pod moją klatką Bartek pożegnał się, po czym poszedł do swojego domu, a ja weszłam na drugie piętro. Zjadłam kolację, umyłam Się i położyłam się spać.
Gdy zadzwonił budzik, powoli zaczęłam zwlekać się z łóżka. Była 9.00. Zanim jeszcze dotarłam do łazienki, rozległ się dzwonek do drzwi.
- Kto zagłusza mój spokój. – powiedziałam do siebie, po czym poszłam otworzyć.
- No hej, hej. – usłyszałam i zobaczyłam Majkę, która energicznie wpadła do mojego mieszkania. – Jak było.?
- Jak było, gdzie.?
- No na randce z Bartkiem. Widziałam Was wczoraj wieczorem.
- Spadaj.! – krzyknęłam. – To nie żadna randka. Po prostu spotkanie.
- Taa jasne. Bo uwierzę… - zaczęła przeciągać.
- Dobra idź już, bo musze się ogarnąć. Podejdę do Ciebie tak za godzinę.
Gdy Majka poszła do siebie, wskoczyłam pod prysznic i odświeżona poszłam do garderoby. Założyłam materiałowe, białe szorty i do tego żółtą bluzkę wiązaną na szyi z serduszkiem. Do tego żółte trampki, włosy w kucyka i jestem gotowa. Zjadłam pyszne naleśniki z czekoladą, które popiłam sokiem. Z racji, że zostało mi jeszcze 15 minut do pójścia piętro wyżej, pomalowałam paznokcie. Wybrałam kolor, który najbardziej pasował mi do stroju - żółty. Wzięłam telefon do kieszeni i pobiegłam na górę. Zapukałam i czekałam.
- Hej. Wchodź. – otworzyła Majka.
- Siema. Dzięki.
Weszłam i przy coli i lays’ach opowiedziałam jej o wczorajszym dniu. Mówiąc o Bartku miałam dziwne uczucie w brzuchu. Był on naprawdę świetny. Ale pewnie już nigdy go nie zobaczę, no chyba że na meczu – pomyślałam. Zerknęłam na zegarek.
- Już 11.20 muszę się zbierać. – powiedziałam, po czym wyszłam.
Schodząc po schodach, zobaczyłam Bartka pod moimi drzwiami.
---------------------------------------------------------------------------------
. I jest kolejny . Miłego czytania . ; *
. Ponownie zapraszam na mojego drugiego bloga . O TUTAJ . ! . ; ))
. Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie numery gg w komentarzach .
. Mile widziane komentarzyki . ; )
. See you later . ; *
- Tak naprawdę to od wczoraj. – zaśmiałam się. – Napijesz się soku.?
- Chętnie.
Wzięłam dwie szklanki i nalałam napój, po czym schowałam go do lodówki. Wzięłam kubki i skierowałam się w stronę salonu. Dałam Bartkowi jeden napój, po czym usiadłam na końcu sofy.
- Bardzo boli Cię jeszcze głowa.? – zapytał po chwili ciszy.
- Nie tak bardzo, ale siły to Ty masz. – zaśmiałam się dotykając głowy.
- No przepraszam. – tłumaczył się. – Nie chciałem. A jeśli zaproszę Cię do kina to mi wybaczysz.?
- Nie ma mowy. – uśmiechnęłam się. – Nie wychodzę z nieznajomymi.
- Możemy się poznać. – zaśmiał się. Po czym wyciągnął długopis i kawałek kartki z kieszeni, po czym napisał tam swój nr. Wręczył mi kawałek kartki i powiedział.:
- Ja już się zbieram, bo mam za chwilę trening. Będę dzisiaj o 19.30 i nie ma wymówek. Jakbyś naprawdę nie mogła to zadzwoń. – Puścił mi oczko i wyszedł.
Zamurowało mnie. Dopiero po chwili ruszyłam, żeby zajrzeć przez okno. Widziałam Bartka, wychodzącego z klatki, który uśmiechał się sam do siebie, patrząc w kierunku mojego okna.
- Nie wierzę. – powiedziałam sama do siebie. – Mam randkę z Bartkiem Kurkiem.
Po czym rzuciłam się na łóżko. Chyba trochę mi się zdrzemnęło, bo gdy się obudziłam była już 18.20.
- Czas się szykować. - powiedziałam sama do siebie.
Wzięłam szybki prysznic, po czym w szlafroku poszłam do garderoby.
- I co ja mam założyć.? – myślałam.
Nie wiedziałam czy ubrać Się w obcisłą czerwoną sukienkę, czy raczej postawić na naturalność. Stwierdziłam, że jeżeli ma się zakochać to tylko w prawdziwej mnie. Tak więc, wiedziałam jaki styl, ale jaką bluzkę, jakie spodnie.?
Padło na żółte rurki, czarną luźną bluzkę z rękawami podwiniętymi do 3/4 oraz ciemne Nike. Włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Nałożyłam jeszcze żółto czarną bandanę. Rzęsy pomalowałam delikatnie tuszem, a usta pociągnęłam olejkiem. Torba na ramię i jestem gotowa. Przeglądnęłam się w lusterku i wtedy zadzwonił dzwonek.
- O nie.! – krzyknęłam w duszy.
Gdy dzwonek rozległ się po raz drugi, musiałam otworzyć. Niepewnie podeszłam do drzwi i pociągnęłam za klamkę. Zobaczyłam dwumetrowca w jeansach i t-shircie.
- Hej. Ślicznie wyglądasz. – powiedział, po czym się uśmiechnął.
- Dzięki. Możemy już iść.
Zamknęłam drzwi i zeszliśmy na dół. W drodze do kina cały czas rozmawialiśmy. Było cudownie. Śmialiśmy i wygłupialiśmy się. Nie wiem dlaczego tak obawiałam się tej randki. Gdy doszliśmy, wybrałam jakąś komedię romantyczną, a Bartek kupił bilety. Po zakończeniu seansu wyszliśmy z Sali i skierowaliśmy się do wyjścia.
- Świetnie się bawiłam. – powiedziałam. – Ale już muszę iść.
- Odprowadzę Cię. – uśmiechnął się podstępnie.
- Okey.
Po drodze, nie wiem dlaczego, ale dałam mu swój numer telefonu. Pod moją klatką Bartek pożegnał się, po czym poszedł do swojego domu, a ja weszłam na drugie piętro. Zjadłam kolację, umyłam Się i położyłam się spać.
Gdy zadzwonił budzik, powoli zaczęłam zwlekać się z łóżka. Była 9.00. Zanim jeszcze dotarłam do łazienki, rozległ się dzwonek do drzwi.
- Kto zagłusza mój spokój. – powiedziałam do siebie, po czym poszłam otworzyć.
- No hej, hej. – usłyszałam i zobaczyłam Majkę, która energicznie wpadła do mojego mieszkania. – Jak było.?
- Jak było, gdzie.?
- No na randce z Bartkiem. Widziałam Was wczoraj wieczorem.
- Spadaj.! – krzyknęłam. – To nie żadna randka. Po prostu spotkanie.
- Taa jasne. Bo uwierzę… - zaczęła przeciągać.
- Dobra idź już, bo musze się ogarnąć. Podejdę do Ciebie tak za godzinę.
Gdy Majka poszła do siebie, wskoczyłam pod prysznic i odświeżona poszłam do garderoby. Założyłam materiałowe, białe szorty i do tego żółtą bluzkę wiązaną na szyi z serduszkiem. Do tego żółte trampki, włosy w kucyka i jestem gotowa. Zjadłam pyszne naleśniki z czekoladą, które popiłam sokiem. Z racji, że zostało mi jeszcze 15 minut do pójścia piętro wyżej, pomalowałam paznokcie. Wybrałam kolor, który najbardziej pasował mi do stroju - żółty. Wzięłam telefon do kieszeni i pobiegłam na górę. Zapukałam i czekałam.
- Hej. Wchodź. – otworzyła Majka.
- Siema. Dzięki.
Weszłam i przy coli i lays’ach opowiedziałam jej o wczorajszym dniu. Mówiąc o Bartku miałam dziwne uczucie w brzuchu. Był on naprawdę świetny. Ale pewnie już nigdy go nie zobaczę, no chyba że na meczu – pomyślałam. Zerknęłam na zegarek.
- Już 11.20 muszę się zbierać. – powiedziałam, po czym wyszłam.
Schodząc po schodach, zobaczyłam Bartka pod moimi drzwiami.
---------------------------------------------------------------------------------
. I jest kolejny . Miłego czytania . ; *
. Ponownie zapraszam na mojego drugiego bloga . O TUTAJ . ! . ; ))
. Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie numery gg w komentarzach .
. Mile widziane komentarzyki . ; )
. See you later . ; *
sobota, 23 czerwca 2012
Rozdział II.
Gdy usłyszałam dźwięk przejeżdżającego tira, podniosłam głowę i spojrzałam na zegarek – 8.52.
- O fuck.! – krzyknęłam i wyskoczyłam z łóżka. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w przygotowane rzeczy. Na rozpuszczone włosy bandana i patrzę, a już 9.17. Szybka kromka z serem, jedzona w trakcie zakładania butów. Już startuję po torebkę do garderoby, a tu dzwonek. Otworzyłam i tylko szybkie:
- Już idę. Sekundę. – pobiegłam po torebkę.
Po drodze zgarnęłam błyszczyk, lusterko, telefon, słuchawki, klucze i portfel. Przybiegłam do kuchni. Jeszcze tylko dwa łyki wody, przeglądnięcie się w lusterku i…
- Jestem gotowa. – uśmiechnęłam się, zamknęłam drzwi i poszłyśmy.
- Mam nadzieję, że dostanę tą prace. – mówiła Majka. – Jest naprawdę świetna. Zwłaszcza, że tylko na jedną zmianę.
- No faktycznie. Może jakieś bilety byś dostawała. – zaśmiałam się.
- Chciałabym. Ale może będę mogła zobaczyć chłopaków na żywo.
- No ja też bym chciała. Ale nie ma co marzyć. Ja nie wierzę, żeby kiedykolwiek było mi dane spotkać siatkarza. Jest szansa jedna na milion, żebym go spotkała…, czyli praktycznie niemożliwa.
Zawiesiłam głos.
- To są tylko moje marzenia – pomyślałam. – A marzenia się nie spełniają.
Właśnie doszłyśmy na halę. Weszłyśmy i kierowałyśmy się w stronę gabinetu prezesa. Poszłyśmy do sekretarki i za jej zezwoleniem zawitałyśmy do Pana Konrada. Niestety wejść mogła sama Maja, więc ja opuściłam pomieszczenie. Nie chciałam rozpraszać sekretarki, dlatego wyszłam na korytarz. Nagle, gdy stawiałam pierwsze kroki za progiem gabinetu, z całej siły oberwałam w głowę. Uderzenie trochę mnie odrzuciło i wylądowałam na podłodze. Chyba na chwile straciłam przytomność, bo gdy się ocknęłam, siedziałam oparta o ścianę, a przed moimi oczyma widziałam, nikogo innego jak…Bartosza Kurka.! Delikatnie odchyliłam głowę i zobaczyłam, że koło niego jest także Michał Winiarski. Po chwili na linii mojego widzenia pojawiła się także Majka, która od razu padła przede mną i pytała jak się czuję.
- Strasznie boli mnie głowa. – wymamrotałam.
- Jejku, naprawdę bardzo przepraszam. – powiedział Bartek.
Majka nic nie mówiła tylko cały czas przyglądała się Kurkowi.
- Jeju, to naprawdę Ty. – wydusiła w pewnym momencie.
Potem chyba znowu straciłam przytomność, bo następny obraz jaki pamiętam, to ja leżąca na noszach, a wokół mnie lekarze. Dostałam tabletki na ból głowy, pielęgniarki zrobiły mi okład i kazały leżeć w domu. Wyszłam na korytarz, a tam moja przyjaciółka, a obok niej Bartek Kurek. Gdy tylko mnie zobaczyli podskoczyli na równe nogi.
- Żyjesz.?
- Nic Ci nie jest.?
- Jak się czujesz.?
Słyszałam tylko pytania.
- Dobrze. – odpowiedziałam. – mogę iść już do domu.?
- Ja Was odwiozę. – wyrwał się Bartek.
- Nie trzeba. Dzięki. – powiedziałam i ruszyłam w stronę wyjścia.
- Ale ja muszę jakoś Ci wynagrodzić to uderzenie. Więc w zamian za to odwiozę Was do domu. – powiedział, łapiąc mnie za dłoń.
Odwróciłam się, popatrzyłam się mu prosto w oczy i szarpnęłam ręką.
- Gdzie masz samochód.? – wymamrotałam wychodząc ze szpitala.
Poszliśmy na parking, wsiedliśmy i auto ruszyło.
- Jak masz na imię.? – zapytał Bartek.
- A co Cię to.? Pewnie i tak już więcej się nie spotkamy.
Oparłam rękę o drzwi i patrzyłam przez szybę.
- Jak to.? Nie spotkamy się już.? – popatrzył na mnie z miną smutnego psiaka.
Wszyscy wybuchneliśmy śmiechem.
- No dobra. Magda jestem. – uśmiechnęłam się. – dla przyjaciół Lena.
- A ja Bartek. Miło mi. – podał mi dłoń, kiedy staliśmy na światłach.
- Gdzie dalej skręcać.? – zapytał Mai.
- Tutaj drugi zakręt w prawo i od razu jeszcze raz w prawo.
- Okey.
Zielone światło się zapaliło, pojechaliśmy i w końcu dotarliśmy pod nasz blok.
- Dzięki za podwózkę. Narka. – powiedziałam i wyskoczyłam z samochodu.
- Czekaj. – krzyknął.
Podbiegł do mnie i spytał czy może coś dla mnie jeszcze zrobić.
- Nie dzięki.
W jego oczach było widać nadzieję na to, że zaproszę go na górę. Nie ma mowy. – myślałam. – A może jednak.?
- Nie. Dzię…- zawiesiłam głos. – A może wejdziesz na chwilę na górę.?
- Bardzo chętnie. – odpowiedział i kierował się za mną na drugie piętro.
Majka poszła do siebie, a ja weszłam z Bartkiem do mojego mieszkania.
- Ładnie tu masz. – powiedział, ściągając buty.
- Dzięki – powiedziałam i zaprosiłam go na sofę.
---------------------------------------------------------------------------------
. I jest kolejny . Mam nadzieje , ze w miare da sie czytac , bez usniecia . ; D
. Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie numery gg w komentarzach .
. Mile widziane komentarzyki . ; )
. Ktos poleci na swoim blogu . ? Bylabym wdzieczna . ; D
. See you later . ; *
- O fuck.! – krzyknęłam i wyskoczyłam z łóżka. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w przygotowane rzeczy. Na rozpuszczone włosy bandana i patrzę, a już 9.17. Szybka kromka z serem, jedzona w trakcie zakładania butów. Już startuję po torebkę do garderoby, a tu dzwonek. Otworzyłam i tylko szybkie:
- Już idę. Sekundę. – pobiegłam po torebkę.
Po drodze zgarnęłam błyszczyk, lusterko, telefon, słuchawki, klucze i portfel. Przybiegłam do kuchni. Jeszcze tylko dwa łyki wody, przeglądnięcie się w lusterku i…
- Jestem gotowa. – uśmiechnęłam się, zamknęłam drzwi i poszłyśmy.
- Mam nadzieję, że dostanę tą prace. – mówiła Majka. – Jest naprawdę świetna. Zwłaszcza, że tylko na jedną zmianę.
- No faktycznie. Może jakieś bilety byś dostawała. – zaśmiałam się.
- Chciałabym. Ale może będę mogła zobaczyć chłopaków na żywo.
- No ja też bym chciała. Ale nie ma co marzyć. Ja nie wierzę, żeby kiedykolwiek było mi dane spotkać siatkarza. Jest szansa jedna na milion, żebym go spotkała…, czyli praktycznie niemożliwa.
Zawiesiłam głos.
- To są tylko moje marzenia – pomyślałam. – A marzenia się nie spełniają.
Właśnie doszłyśmy na halę. Weszłyśmy i kierowałyśmy się w stronę gabinetu prezesa. Poszłyśmy do sekretarki i za jej zezwoleniem zawitałyśmy do Pana Konrada. Niestety wejść mogła sama Maja, więc ja opuściłam pomieszczenie. Nie chciałam rozpraszać sekretarki, dlatego wyszłam na korytarz. Nagle, gdy stawiałam pierwsze kroki za progiem gabinetu, z całej siły oberwałam w głowę. Uderzenie trochę mnie odrzuciło i wylądowałam na podłodze. Chyba na chwile straciłam przytomność, bo gdy się ocknęłam, siedziałam oparta o ścianę, a przed moimi oczyma widziałam, nikogo innego jak…Bartosza Kurka.! Delikatnie odchyliłam głowę i zobaczyłam, że koło niego jest także Michał Winiarski. Po chwili na linii mojego widzenia pojawiła się także Majka, która od razu padła przede mną i pytała jak się czuję.
- Strasznie boli mnie głowa. – wymamrotałam.
- Jejku, naprawdę bardzo przepraszam. – powiedział Bartek.
Majka nic nie mówiła tylko cały czas przyglądała się Kurkowi.
- Jeju, to naprawdę Ty. – wydusiła w pewnym momencie.
Potem chyba znowu straciłam przytomność, bo następny obraz jaki pamiętam, to ja leżąca na noszach, a wokół mnie lekarze. Dostałam tabletki na ból głowy, pielęgniarki zrobiły mi okład i kazały leżeć w domu. Wyszłam na korytarz, a tam moja przyjaciółka, a obok niej Bartek Kurek. Gdy tylko mnie zobaczyli podskoczyli na równe nogi.
- Żyjesz.?
- Nic Ci nie jest.?
- Jak się czujesz.?
Słyszałam tylko pytania.
- Dobrze. – odpowiedziałam. – mogę iść już do domu.?
- Ja Was odwiozę. – wyrwał się Bartek.
- Nie trzeba. Dzięki. – powiedziałam i ruszyłam w stronę wyjścia.
- Ale ja muszę jakoś Ci wynagrodzić to uderzenie. Więc w zamian za to odwiozę Was do domu. – powiedział, łapiąc mnie za dłoń.
Odwróciłam się, popatrzyłam się mu prosto w oczy i szarpnęłam ręką.
- Gdzie masz samochód.? – wymamrotałam wychodząc ze szpitala.
Poszliśmy na parking, wsiedliśmy i auto ruszyło.
- Jak masz na imię.? – zapytał Bartek.
- A co Cię to.? Pewnie i tak już więcej się nie spotkamy.
Oparłam rękę o drzwi i patrzyłam przez szybę.
- Jak to.? Nie spotkamy się już.? – popatrzył na mnie z miną smutnego psiaka.
Wszyscy wybuchneliśmy śmiechem.
- No dobra. Magda jestem. – uśmiechnęłam się. – dla przyjaciół Lena.
- A ja Bartek. Miło mi. – podał mi dłoń, kiedy staliśmy na światłach.
- Gdzie dalej skręcać.? – zapytał Mai.
- Tutaj drugi zakręt w prawo i od razu jeszcze raz w prawo.
- Okey.
Zielone światło się zapaliło, pojechaliśmy i w końcu dotarliśmy pod nasz blok.
- Dzięki za podwózkę. Narka. – powiedziałam i wyskoczyłam z samochodu.
- Czekaj. – krzyknął.
Podbiegł do mnie i spytał czy może coś dla mnie jeszcze zrobić.
- Nie dzięki.
W jego oczach było widać nadzieję na to, że zaproszę go na górę. Nie ma mowy. – myślałam. – A może jednak.?
- Nie. Dzię…- zawiesiłam głos. – A może wejdziesz na chwilę na górę.?
- Bardzo chętnie. – odpowiedział i kierował się za mną na drugie piętro.
Majka poszła do siebie, a ja weszłam z Bartkiem do mojego mieszkania.
- Ładnie tu masz. – powiedział, ściągając buty.
- Dzięki – powiedziałam i zaprosiłam go na sofę.
---------------------------------------------------------------------------------
. I jest kolejny . Mam nadzieje , ze w miare da sie czytac , bez usniecia . ; D
. Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie numery gg w komentarzach .
. Mile widziane komentarzyki . ; )
. Ktos poleci na swoim blogu . ? Bylabym wdzieczna . ; D
. See you later . ; *
sobota, 16 czerwca 2012
Rozdział I.
- Witam, nazywam się Sławomir Adamek. – powiedział i podał mi dłoń.
- Dzień Dobry.! Magdalena Górska miło mi. – odpowiedziałam i odwzajemniłam gest.
- Tu są klucze od mieszkania. – podał mi dwa klucze (jeden zapasowy) – życzę miłego dnia. Jak by były jakieś problemy proszę dzwonić. – mówił, dając mi wizytówkę.
- Dziękuję. Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze. Do widzenia. – powiedziałam i weszłam do mojego mieszkania.
Było naprawdę świetne. Salon wraz z kuchnią, łazienka, sypialnia, pokój dla gości i garderoba. Mieszkanie robiło wrażenie. Rodzice mi je wyposażyli, dzięki czemu wszystko miałam gotowe. Po oglądnięciu całego lokum zadzwoniłam do Majki. Ona, gdy dowiedziała się, że jestem już w Bełchatowie zbiegła szybko i przywitała mnie serdecznym uściskiem.
- Jak dawno Cię nie widziałam. – mówiła. – Tak bardzo się stęskniłam.
- Ja też się stęskniłam. – odpowiadałam. – Nareszcie będziemy mogły się często widywać.
Porozmawiałyśmy chwilę, po czym zeszłyśmy po moje torby. Gdy wszystkie bagaże były na górze, zaczęłam czuć głód.
- Z racji tego, że nie ma nic w lodówce, pójdziemy na zakupy i może na jakąś pizze. – powiedziałam.
- Bardzo chętnie.
- Ok. – spojrzałam na zegarek. – Jest 15.40. O 16.00 widzimy się u mnie.
- Dobra to do zobaczenia.
- Pa.
Z racji tego, że był ciepły kwiecień, po podróży czułam się bardzo nieświeża, więc wyciągnęłam z torby czyste ubranie, ręcznik i kosmetyczkę. Szybki prysznic orzeźwił mnie i czułam, że mogę wszystko. Założyłam luźnego t-shirta z serduszkiem, jeansowe szorty i czarne trampki. Włosy zostawiłam rozpuszczone, okulary przeciwsłoneczne na nos i torbę na długich ramiączkach na ramię. Gdy byłam gotowa usłyszałam dzwonek do drzwi. To była Maja.
- Otwarte – krzyknęłam.
Zbliżając się do drzwi, zobaczyłam Majkę, która już prawie tupała ze zniecierpliwienia. Kilka sekund później stałam już koło niej, zamykając drzwi. Zeszłyśmy na sam dół i zaczęłyśmy się kierować w kierunku rynku. Z racji, że nasze mieszkania były w centralnej części Bełchatowa, wszędzie miałyśmy blisko. Już po kilku minutach drogi poznałam najbliższą okolicę od mojego domu.
- Patrz tu jest jakiś supermarket. – powiedziałam. – Może wstąpimy.?
- Oki. – odpowiedziała. – To jeden z moich ulubionych sklepów.
Kupiłam kilka potrzebnych produktów - do picia i jedzenia. Następnie udałyśmy się do pizzerii obok. Zamówiłyśmy sobie cole i pizze z salami, pieczarkami i kukurydzą. W trakcie oczekiwania, jak i w trakcie jedzenia Maja opowiedziała mi o tym, co robiła po tym jak wyjechała z Łodzi. Z pełnymi brzuchami, powoli zaczęłyśmy się targać do domu. Po powrocie pochowałam zakupy do lodówki i napiłam się wody. Z racji, że była już 17.23 postanowiłam zacząć się rozpakowywać. Tak naprawdę to przenoszenie ubrań z torby do garderoby zaczęło się przed samą 18, bo jakoś nie mogłam się do tego zabrać. Wszystko ładnie posegregowałam i powiesiłam na wieszaki. Buty poukładałam na półkach, a kosmetyki włożyłam do szuflad mojej toaletki. Miałam słabość do lakierów do paznokci, więc jedna szuflada przeznaczona była tylko na nie. Miałam ich sporo. Gdy wszystko było na swoim miejscu, a puste torby leżały pochowane w szafie, była 20.40. Zmęczona poszłam pod prysznic, przebrałam się w moje ukochane piżamy i zaczęłam robić sobie kolację. Przegotowałam sobie moje ukochane mleko z płatkami, które zjadłam oglądając jakiś mecz w telewizji. Tak byłam fankom meczy. W szczególności siatkówki. Jedynego sportu, jakiego nie trawiłam była piłka nożna. Tak, więc najedzona, poszłam po zmywacz i zmyłam czerwony lakier z paznokci. Nagle zadzwonił mój telefon. To Majka.
- No siema. – powiedziałam. – Co tam.?
- Hej. – usłyszałam. – Nie uwierzysz. Szukają sprzedawczynię do Sklepu Kibica, PGE Skry Bełchatów. Jutro mam zamiar zanieść podanie. Pójdziesz ze mną.?
- Bardzo chętnie. O której.?
- O 9.30 będę u Ciebie.
- Oki. Narka. - Pa.
- W co ja się jutro ubiorę – pomyślałam.
Poszłam do garderoby i wybrałam ubranie. Miałam zamiar założyć jasnoniebieską bluzkę na cieniutkich ramiączkach z białym napisem „I LOVE VOLLEYBALL”, do tego czarne szorty i czarno-białeNike na nogi, ponieważ zapowiadali od rana ponad 20oC.
Po drodze do salonu zabrałam ze sobą niebieski lakier. Pomalowałam nim paznokcie, oglądnęłam do końca mecz i położyłam się spać.
---------------------------------------------------------------------------------
. Miałam już tutaj nie dodawać, ale jak zobaczyłam, że ktoś tu zagląda i są 2 komentarze postanowiłam dodać Rozdział I. ; )
. I zapraszam na mojego drugiego bloga : Tutaj .
. Mam nadzieję, że się podoba . ; )
. Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie numery gg w komentarzach .
. Mile widziane komentarzyki, dzięki którym będę pisać dalej . ; )
. Jeżeli komentarzy nie będzie , zrozumiem to jako, brak zainteresowania blogiem . ; *
. See you later . ; D
- Dzień Dobry.! Magdalena Górska miło mi. – odpowiedziałam i odwzajemniłam gest.
- Tu są klucze od mieszkania. – podał mi dwa klucze (jeden zapasowy) – życzę miłego dnia. Jak by były jakieś problemy proszę dzwonić. – mówił, dając mi wizytówkę.
- Dziękuję. Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze. Do widzenia. – powiedziałam i weszłam do mojego mieszkania.
Było naprawdę świetne. Salon wraz z kuchnią, łazienka, sypialnia, pokój dla gości i garderoba. Mieszkanie robiło wrażenie. Rodzice mi je wyposażyli, dzięki czemu wszystko miałam gotowe. Po oglądnięciu całego lokum zadzwoniłam do Majki. Ona, gdy dowiedziała się, że jestem już w Bełchatowie zbiegła szybko i przywitała mnie serdecznym uściskiem.
- Jak dawno Cię nie widziałam. – mówiła. – Tak bardzo się stęskniłam.
- Ja też się stęskniłam. – odpowiadałam. – Nareszcie będziemy mogły się często widywać.
Porozmawiałyśmy chwilę, po czym zeszłyśmy po moje torby. Gdy wszystkie bagaże były na górze, zaczęłam czuć głód.
- Z racji tego, że nie ma nic w lodówce, pójdziemy na zakupy i może na jakąś pizze. – powiedziałam.
- Bardzo chętnie.
- Ok. – spojrzałam na zegarek. – Jest 15.40. O 16.00 widzimy się u mnie.
- Dobra to do zobaczenia.
- Pa.
Z racji tego, że był ciepły kwiecień, po podróży czułam się bardzo nieświeża, więc wyciągnęłam z torby czyste ubranie, ręcznik i kosmetyczkę. Szybki prysznic orzeźwił mnie i czułam, że mogę wszystko. Założyłam luźnego t-shirta z serduszkiem, jeansowe szorty i czarne trampki. Włosy zostawiłam rozpuszczone, okulary przeciwsłoneczne na nos i torbę na długich ramiączkach na ramię. Gdy byłam gotowa usłyszałam dzwonek do drzwi. To była Maja.
- Otwarte – krzyknęłam.
Zbliżając się do drzwi, zobaczyłam Majkę, która już prawie tupała ze zniecierpliwienia. Kilka sekund później stałam już koło niej, zamykając drzwi. Zeszłyśmy na sam dół i zaczęłyśmy się kierować w kierunku rynku. Z racji, że nasze mieszkania były w centralnej części Bełchatowa, wszędzie miałyśmy blisko. Już po kilku minutach drogi poznałam najbliższą okolicę od mojego domu.
- Patrz tu jest jakiś supermarket. – powiedziałam. – Może wstąpimy.?
- Oki. – odpowiedziała. – To jeden z moich ulubionych sklepów.
Kupiłam kilka potrzebnych produktów - do picia i jedzenia. Następnie udałyśmy się do pizzerii obok. Zamówiłyśmy sobie cole i pizze z salami, pieczarkami i kukurydzą. W trakcie oczekiwania, jak i w trakcie jedzenia Maja opowiedziała mi o tym, co robiła po tym jak wyjechała z Łodzi. Z pełnymi brzuchami, powoli zaczęłyśmy się targać do domu. Po powrocie pochowałam zakupy do lodówki i napiłam się wody. Z racji, że była już 17.23 postanowiłam zacząć się rozpakowywać. Tak naprawdę to przenoszenie ubrań z torby do garderoby zaczęło się przed samą 18, bo jakoś nie mogłam się do tego zabrać. Wszystko ładnie posegregowałam i powiesiłam na wieszaki. Buty poukładałam na półkach, a kosmetyki włożyłam do szuflad mojej toaletki. Miałam słabość do lakierów do paznokci, więc jedna szuflada przeznaczona była tylko na nie. Miałam ich sporo. Gdy wszystko było na swoim miejscu, a puste torby leżały pochowane w szafie, była 20.40. Zmęczona poszłam pod prysznic, przebrałam się w moje ukochane piżamy i zaczęłam robić sobie kolację. Przegotowałam sobie moje ukochane mleko z płatkami, które zjadłam oglądając jakiś mecz w telewizji. Tak byłam fankom meczy. W szczególności siatkówki. Jedynego sportu, jakiego nie trawiłam była piłka nożna. Tak, więc najedzona, poszłam po zmywacz i zmyłam czerwony lakier z paznokci. Nagle zadzwonił mój telefon. To Majka.
- No siema. – powiedziałam. – Co tam.?
- Hej. – usłyszałam. – Nie uwierzysz. Szukają sprzedawczynię do Sklepu Kibica, PGE Skry Bełchatów. Jutro mam zamiar zanieść podanie. Pójdziesz ze mną.?
- Bardzo chętnie. O której.?
- O 9.30 będę u Ciebie.
- Oki. Narka. - Pa.
- W co ja się jutro ubiorę – pomyślałam.
Poszłam do garderoby i wybrałam ubranie. Miałam zamiar założyć jasnoniebieską bluzkę na cieniutkich ramiączkach z białym napisem „I LOVE VOLLEYBALL”, do tego czarne szorty i czarno-białeNike na nogi, ponieważ zapowiadali od rana ponad 20oC.
Po drodze do salonu zabrałam ze sobą niebieski lakier. Pomalowałam nim paznokcie, oglądnęłam do końca mecz i położyłam się spać.
---------------------------------------------------------------------------------
. Miałam już tutaj nie dodawać, ale jak zobaczyłam, że ktoś tu zagląda i są 2 komentarze postanowiłam dodać Rozdział I. ; )
. I zapraszam na mojego drugiego bloga : Tutaj .
. Mam nadzieję, że się podoba . ; )
. Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie numery gg w komentarzach .
. Mile widziane komentarzyki, dzięki którym będę pisać dalej . ; )
. Jeżeli komentarzy nie będzie , zrozumiem to jako, brak zainteresowania blogiem . ; *
. See you later . ; D
czwartek, 31 maja 2012
Prolog
Odwróciłam się i jeszcze raz przeszłam po mieszkaniu. Mieszkałam tu tylko 3 miesiące, ale bardzo przywiązałam się do tego miejsca. To było w końcu moje pierwsze własne mieszkanie. Ale tam zawsze może być lepiej – pomyślałam. Wyszłam, oddałam klucze właścicielowi i skierowałam się w stronę samochodu. Wsiadłam i głęboko oddychnęłam. Uśmiechnęłam się poczym ruszyłam z parkingu. Podróż minęła dość szybko w końcu z Łodzi do Bełchatowa jest niecałe 50 km. Przeprowadzka do Bełchatowa to kolejny krok w dorosłość. Dziewiętnastolatka mieszkająca sama, we własnym mieszkaniu z dala od rodziców. Tak, tam też mieszkałam sama, ale 3 ulice dalej stał dom rodziców. Tak więc, samodzielnością nazwać tego nie mogłam. Bełchatów wybrałam z kilku powodów. Pierwszy to taki, że od kilku lat mieszka w nim moja przyjaciółka z gimnazjum – Maja. Jeździłam do niej i zwiedzałyśmy trochę miasto. Było bardzo piękne, choć małe – to już drugi powód. Gdy dowiedziałam się, że kupiła mieszkanie w dużym, nowowybudowanym bloku, nie wahając się zakupiłam mieszkanie piętro poniżej jej. To był trzeci powód. A czwarty, który nie wpłynął na przeprowadzkę tutaj… no może trochę, to fakt, że kocham siatkówkę. I zawsze kibicuję Skrze Bełchatów. Bo przecież „mamy żółte serca, w których płynie czarna krew…”. Tak, więc jestem na miejscu i trzeba wysiąść z samochodu. Napisałam szybkiego sms-a do mamy, że już dojechałam, po czym wyciągnęłam kluczyk ze stacyjki, podciągnęłam okulary na włosy, wzięłam torebkę i ruszyłam w stronę mojej nowej klatki schodowej. Zatrzymałam się, wypuściłam powietrze z ust i ruszyłam po schodach na górę. Było to mieszkanie na drugim piętrze nr 27. Były otwarte drzwi, w których stał mężczyzna i jak się domyślam, czekał na mnie, ponieważ gdy tylko mnie zobaczył przyjaźnie się uśmiechnął.
---------------------------------------------------------------------------------
. Mam nadzieję, że prolog się podoba . ; )
. Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie numery gg w komentarzach .
. Mile widziane komentarzyki . ; )
. See you later . ; D
---------------------------------------------------------------------------------
. Mam nadzieję, że prolog się podoba . ; )
. Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie numery gg w komentarzach .
. Mile widziane komentarzyki . ; )
. See you later . ; D
. Siemano .
. Siema .
. Na imię mi dano Weronika . ; ) Ale wolę Veronica . ; ) Będę pisać opowiadanie ... o siatkarzach . Niestety zmyślone , ale mam nadzieję , że będzie ciekawię . Zaraz wstawię Prolog . ; )
. Zachęcam do zaglądania tu regularnie . Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach w komentrzu napisz numer gg . ; ) Czekam na komenatrze - mile widziane . ; D
. Tak więc . See you later . ; D
. Na imię mi dano Weronika . ; ) Ale wolę Veronica . ; ) Będę pisać opowiadanie ... o siatkarzach . Niestety zmyślone , ale mam nadzieję , że będzie ciekawię . Zaraz wstawię Prolog . ; )
. Zachęcam do zaglądania tu regularnie . Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach w komentrzu napisz numer gg . ; ) Czekam na komenatrze - mile widziane . ; D
. Tak więc . See you later . ; D
Subskrybuj:
Posty (Atom)